Night Book

Drapnij
Przyczaj się

Pełnie Księżyca

2006
listopad (4)
grudzień (6)

2007
styczeń (1)
luty (1)
marzec (2)
maj (1)
czerwiec (4)
lipiec (1)
sierpien (1)
październik (1)
listopad (2)

2008
styczeń (2)
marzec (1)
listopad (1)



Gwiazdy





Lay by Lara for

~STARA historia~

wtorek, 25.listopada.2008, 21:48

Diabelna Pszczoła użądliła w ogon Czarnego Pudla. Ten ze złości począł gonić zaPchlonego Pekińczyka. Biedny psiak wpadł do tramwaju i pierdolnął się o Krzywo wiszący Kasownik po czym stracił przytomność. Gdy się zbudził tramwaj stanął na przystanku koło ZOO.
Czując na ogonie uścisk nieprzyjaciela wystrzelił jak strzała ku bram do lepszego świata, przemknął koło przysypiającego klawisza i wpadł na teren ogrodu.
Pierwszym widokiem, który ujrzał była pijana Małpa "przywieziona ze Szkockiego lasu" jak głosiła zaśniedziała tabliczka wisząca na klatce. Kundel niewiele myśląc poszedł dalej w kierunku wybiegu dla Pingwinów i Hipopotamów. Nasz bohater zdziwił się widząc, że biało - czarne istoty pochłaniały na potęgę całe hołdy cytryn, a wielkie tłuste Flapy całe kiści bananów.
- Muszę zapamiętać to miejsce - pomyślał gdy ścisnęło go w dołku. Rozejrzał się. Po chwili zobaczył sporą klatkę, a w niej konwulsyjnie drgającego nieDźwiedzia. Zwierzak w końcu się podniósł. Spojrzał w dół. Pod nim leżał spocony Kurczak.
- Poezja - rzekł miś kontemplując nad tym widokiem, pogryzając Pawełka Tofi.
Pekińczyk chciał odejść od klatki ale nie udało mu się zrobi nawet dwóch kroków albowiem poślizgnął się na skórce od Banana rzucone jprzez jedną z Flap...

Kategoria: brak kategorii

~STRACH~

sobota, 1.marca.2008, 02:38

To zabawne… kiedyś myślałam, że jestem wolna od uprzedzeń… że nie oceniam ludzi po wyglądzie, czy po tym, co o nim mówią… a jednak.
Zauważyłam, że ostatnio jest coraz więcej osób, których nie lubię… od tak, po prostu. Dlaczego?
Czy ja wiem… chyba drażni mnie ich styl bycia, ich ubiór (chociaż to rzadziej), czy po prostu wyraz twarzy…
Ale czy tak musi być? Czy gatunek ludzki zdeterminowany jest by mieć wrogów, by nie lubić, wręcz nienawidzić kogoś, nawet jeśli nie ma ku temu wyraźnego powodu?
Czy jesteśmy w stanie uniknąć takich uczuć jak zazdrość, nienawiść, obrzydzenie czy zwykły starach… tak strach. Strach, który leży u podłoża większości negatywnych uczuć. Czyż nie brzydzimy się czegoś ze strachu, że jesteśmy o krok od czegoś, co nie jest akceptowalne przez środowisko, w którym żyjemy?
Czy nie zazdrościmy dlatego, że boimy się, że nigdy tego nie osiągniemy?
Czy nie nienawidzimy dlatego, że czegoś tej osobie zazdrościmy? A może dlatego, że cierpimy i boimy się, że ktoś może nas jeszcze bardziej skrzywdzić?
Czy jesteśmy w stanie wyzbyć się tych uczuć? Czy jesteśmy w stanie wyzbyć się STRACHU?
Jeśli tak, to czy na pewno tego chcemy?
Czy strach nie jest również wahadłem, które wprawia w ruch skomplikowany mechanizm naszej wrażliwości i dobroci?
Czyż matka ze strachu o swoje potomstwo nie zrobi wszystkiego, co w jej mocy, a nawet więcej by je ochronić i zapwnić mu dostatnie, bezpieczne zycie?
Czy ze strachu przed karą nie powstrzymujemy sie od dokonania przestępstwa?
Czy nie pomagamy bliźnim ze strachu, że w przeciwnym razie nie osiągniemy szczęścia w królestwie niebieskim?
Czy strach przed odrzuceniem społecznym nie wywołuje u nas reakcji takich jak pomoc osobie niepełnosprawnej czy ustąpienie miejsca w autobusie?
Ile razy dzięki wzrostowi adrenaliny wyszliśmy cało z opresji?
Czy w takim razie strach jest zjawiskiem pozytywnym czy negatywnym?
A może jednak to zależy od nas?
Nauczmy się kontrolować strach! Nie pozwólmy by nami kierował.
Pokonajmy go jeśli prowadzi nas ku złu...
Wykorzystajmy go by czynić dobro...

Kategoria: brak kategorii

~Błędy~

sobota, 19.stycznia.2008, 23:10

Piszę tę notkę z nadzieją, że ktoś czyta tego bloga... Nie w sensie ktoś - ktokolwiek. Mówię o osobie mi drogiej... O kimś, na kim mogłam polegać, kogo niemal mogłam nazwać "przyjacielem". Niestety przez własną głupotę ta przyjaźń wymyka mi się z rąk. Jestem zaledwie o cal od jej utraty...
Nie chcę tego... Jest to jedna z niewielu rzeczy, których byłam w życiu pewna. NIE CHCE STRACIĆ PRZYJACIÓŁKI!
Słońce,
jeśli to przeczytasz - odezwij się. Jeżeli nawet uważasz, że przyjaźń jest niemożliwa... nie pozwólmy chociaż na utratę kontaktu ze sobą! Wiem. Ostatnio zachowywałam sie okropnie, to wszystko jest moja wina i bardzo tego żałuję. naprawdę. Popełniłam ostatnio naprawdę dużo błędów, przez które cierpię nie tylko ja ale i bliskie mi osoby. Wiem, że się na mnie zawiodłaś ale mam nadzieję że mi wybaczysz...
Z całego serca Cię przepraszam i mam nadzieję niedługo Cię zobaczyć;*

Kategoria: brak kategorii

...

poniedziałek, 7.stycznia.2008, 12:07

Wicie, co w życiu jest piękne?
To, że nic nigdy nie jest pewne...
Nawet wtedy gdy myślisz, że już napweno nic Cię nie zaskoczy, nagle przekonujesz się, że jest inaczej...
Świat wbrew pozorom ma wielkie poczucie humoru...
Więc może czasem warto zatrzymać się na chwilę, by zrozumieć kawał i szczerze się roześmiać?

Kategoria: brak kategorii

~Po co?~

środa, 21.listopada.2007, 13:17

Są takie dni kiedy chcesz rzucić to wszystko, i mieć wreszcie święty spokój... czasami wydaje Ci się że to co robisz nie ma najmniejszego sensu i nagle zadajesz sobie pytanie: po co to wszystko?
Po co ja tu siedzę, po co ja się tego uczę, po co ja to robię, po co...?
To dobre pytanie.
Czemu jesteśmy na tym świecie?
Do czego jesteśmy stworzeni?
Czy to co robimy ma jakiś sens?
Czy to że codziennie wychodzę z domu i wracam do niego padnięta tak, że nie mam już na nic siły i nie mam już na nic ochoty, ma jakiś sens?
Po co codziennie robię to czego nie lubię by potem nie mieć siły na to, co naprawdę chciałabym robić?
Po co...?

Kategoria: brak kategorii

~Kocham~

poniedziałek, 19.listopada.2007, 09:10

Usta stworzone by całować, oczy by czarować… cała jestem żeby kochać…
Nie wierzysz?
Więc spójrz mi w oczy… poczuj jak ich niebieski czar Cię ogarnia… przekonasz się, że słowa nie są już potrzebne… te oczy mówią wszystko…
Usta lekko rozchylone… pojawia się srebrzysty uśmiech. Tak szczerego uśmiechu jeszcze nigdy nie widziałeś… a jest dla Ciebie. Wiesz o tym i nie możesz oderwać wzroku od moich warg… pragniesz ich.
Wydają Ci się stworzone do pocałunku… Myślisz tylko o tym by poczuć ich delikatny kształt, ich słodki smak…
Gdy mnie przytulasz, czujesz tajemnicze ciepło… ono wręcz promieniuje ode mnie. To nieskończona miłość, którą mam w sobie…
Jestem stworzona by kochać… cały świat, najmniejszą jego cząstkę…
Moja miłość jest nieskończona.
Sens mojego istnienia sprowadza się do jednego słowa: Kocham…

Kategoria: brak kategorii

~pragnienia niespełnione~

czwartek, 11.października.2007, 11:45

Wielu rzeczy w życiu pragniemy. Wiele chcemy osiągnąć.
Wiele jest chwil o których śnimy lub o nich marzymy.
Nie wszystko jest jednak dla nas dostępne.
O wielu sprawsch powinniśmy po prostu zapomnieć...
A jednak walczymy i próbujemy osiągnąc wyznaczony cel... Prawdopodobnie nie uda nam się to. Jednak warto próbować bo liczą się starania. Gdybyśmy odpuścili potem byśmy tego żałowali... może stwierdzilibyśmy, że udało by nam się gdybyśmy spróbowali?
Więc walczmy mimo przekonania o porażce...
Marzenia jednak czasem się spełniają...

Kategoria: brak kategorii

~POGODA~

niedziela, 12.sierpnia.2007, 17:15

Czasami naprawdę mam wrażenie że potrafię panować nad pogodą.
Wydaje mi się, że na to czy pada czy świeci słońce ma wpływ mój nastrój.
Przez ostatnie parę dni niemal ciągle słyszę krople deszczu bijące w szyby okien...

Kategoria: brak kategorii

~Milczenie podobno złotem~

niedziela, 22.lipica.2007, 19:54

Jedna myśl i tyle sprzecznych uczuć wywołuje...
Jeden człowiek, a tyle wspomnień z nim związanych..
Jedno pragnienie i tyle emocji w nim zawartych...


Tego, co dzieje się w Twoim sercu, nie da wyrazić się słowami...


Milczenie mówi za Ciebie.


Wsłuchaj się w ciszę, by usłyszeć to, co prawdziwe.

Kategoria: brak kategorii

Jak by tu zacząć?


Nie chcę Kochanie wdawać się w banały (obie ich nie lubimy), szczególnie, że miała to być bajka oryginalna i zabawna. Staram się z tej obietnicy wywiązać choć nie jest to łatwe. Wydaje mi się, że zabawne będą tu raczej moje wysiłki i starania, może styl ale treść prawdopodobnie pozostawi wiele do życzenia...


W każdym razie jest to bajka „na dobranoc” więc ułóż się wygodnie i wyobraź sobie, że siedzę przy Tobie i tulę Cię do snu... Gotowa? To zamknij oczy i zaczynamy.


Nieskończona przestrzeń. Czarna otchłań zwana wszechświatem. Tu zaczyna się nasza opowieść. W miejscu gdzie nie ma istot żywych, gdzie nie ma przyciągania ziemskiego, gdzie teoretycznie nie powinno być żadnych emocji i uczuć. Teoretycznie. Ale jak już wszyscy wiemy (chociaż podobno powinniśmy wiedzieć jedynie, że nic nie wiemy) od teorii daleko do praktyki, a prawie robi wielką różnicę. ^^ W związku z tym jednak jakieś emocje się znajdą...


Przez tą czarną i nieskończoną otchłań z mozołem przedzierają się promienie. Nieskończona liczba promieni słonecznych – jasnych, ciepłych i radosnych. Wśród nich mały, bezimienny promyczek. Względnie niezauważalny, a jednak zwrócił naszą uwagę. Swoją drogą zabawna jest względność Tego Wszechświata. Jak to mówi pani na jednych z zajęć – zawsze prawidłową odpowiedzią jest „TO ZALEŻY”. ^^ Jak to się stało, że wśród tylu promieni naszą uwagę zwrócił TEN niepozorny promyczek? No więc właśnie ze względu na emocje – zadziwiająco silne. Szczególnie, że „zdziwił” nas sam fakt ich występowania.


Otóż promyk słońca, wraz z innymi przedzierając się przez tą czarną otchłań, odczuwał niepojętą radość. Był podekscytowany tą swoją podróżą. Nie wiedział dokąd dąży, co spotka u kresu wędrówki, jednak czuł, że będzie to coś dobrego. Z utęsknieniem wyczekiwał chwili gdy z ogarniającej go ciemności wyłoni się cel mu przeznaczony. Niestety długo musiał czekać. Bardzo długo. Jednak jego zapał nie słabł aż w końcu jego cierpliwość została wynagrodzona. Ujrzał przed sobą coś tak pięknego, że zapragnął tam dotrzeć jak najszybciej. Oczarowała go Ziemia. Nasz promyk poczuł, że na niej znajdzie to czego szuka.


Biedak nie wiedział, że koniec podróży oznacza kres jego istnienia...


Nie przeczuwając niczego złego z radością „wkroczył” w atmosferę ziemską. Zbliżając się do Ziemi zachwycał się i upajał pięknem planety. Podziwiał jej ogrom i różnorodność. Leciał coraz szybciej i szybciej, wszystko dookoła niego zaczęło wirować. Jak dziecko na karuzeli (to taka wstawka pedagogiczna ;p) cieszył się tą chwilą. Jednak tak jak temu dziecku po chwili robi się niedobrze tak i on po niedługim czasie zaczął odczuwać niepokój. Co będzie jak dotrę do celu?


Niektórzy twierdzą, że nasze emocje są determinowane przez nasze wcześniejsze doświadczenia. Jednak w tym wypadku to nie miałoby sensu... przecież nasz promyk nie mógłby się bać końca wędrówki skoro nigdy dotąd jej nie ukończył... A jednak bał się. Podświadomie (ups.. przepraszam – nieświadomie) czuł, że na Ziemi zginie...


Nieubłaganie zbliżał się do celu. Przedarł się przez wyjątkowo paskudną i grubą warstwę chmur, zwolnił trochę i dzięki temu mógł dokładniej się rozejrzeć gdzie na Ziemi ukończy swój „żywot”. Ku zaskoczeniu stwierdził, że nie będzie to na szczęście gorący i bury piach pustyni. Nasz promyk leciał wprost ku twarzy 8-o letniej dziewczynki. Ta z zachwytem patrzyła w niebo – na te cudowne promienie słoneczne. Z jej twarzy promieniała nadzieja, że choć jeden muśnie jej twarz w ciepłym pocałunku. I wtedy nasz promyk zrozumiał. Tak. To jest prawdziwy cel jego istnienia. Uszczęśliwić choć na chwilę tę istotę. Sprawić by na jej twarzy zagościł uśmiech...


I tak się stało. Promyk z radością „ucałował” dziewczynkę, a ona z uśmiechem na ustach pobiegła opowiedzieć mamie jakie szczęście ją dziś spotkało...


„I to już koniec naszej historii... Dobranoc córeczko. Niech Ci się przyśni świat pełen cudów...” – powiedział tata, swojej małej 8-o letniej córeczce na zakończenie bajki.
„Tato...”
„Tak księżniczko?”
„Kiedyś mówiłeś, że każda bajka ma morał.. Jaki jest morał tej bajki?”
„Taki, że warto żyć by sprawiać radość innym”
„Dziękuję tatusiu...” szepnęła dziewczynka i ucałowała tatę w policzek.
Mężczyzna uśmiechnął się, opatulił córkę kołdrą i wyszedł z pokoju....


I nasza bajka Delfinko dobiegła końca... zapytasz może jaki jest morał tej bajki? Powiem Ci, że żaden.
Próbowałam Ci tylko pokazać, że są na tym świecie ludzie, którzy stanęli by na głowie żeby Cię uszczęśliwić. Ja próbowałam – napisałam tę bajkę. W prawdzie skutek jest opłakany ale może chociaż uśmiejesz się z mojej głupoty?^^


Dobranoc...;*

Kategoria: brak kategorii

~Tak mi wstyd~

wtorek, 19.czerwca.2007, 23:30

Tak mi wstyd...
Tyle swojego czasu mówiłam i pisałam o przyjaźni, o zaufaniu...
Wydawało mi się, że potrafię być przyjaciółką...
Teraz okazuję się kompletną ignorantką i egoistką...
Zawiodłam.
Zawiodłam i to na całej linii... nie było mnie przy osobie, na której mi zależy, w chwilach gdy najbardziej potrzebowała wsparcia...
Nie odzywałam się, nie dawałam znaku życia. Nie interesowałam się co się z nią dzieje mimo iż podświadomie czułam że potrzebuje tego...
Jaką miałam wymówkę?
Moje głupie, naiwne problemy... sesja, rodzina, znajomi...
Ale to wszystko gówno prawda...
Prawdą jest, że lubię na siebie zwracać uwagę... że jestem cholerną egoistką, zapatrszoną w siebie małolatą...
Ale teraz zrozumiałam swoje błędy... I jest mi tak cholernie wstyd...
PRZEPRASZAM CIĘ! Wybacz!
Mam nadzieję, że mi wybaczysz i że uda mi się to jakoś Ci wynagrodzić...
I mam nadzieję, że już nigdy nie popełnię tego błędu...

Kategoria: brak kategorii

~Tęsknię~

wtorek, 5.czerwca.2007, 01:44

Tęsknię za Twoim spojrzeniem, za Twoim uśmiechem...
Brak mi Twojego poczucia humoru, Twojej bliskości...
Chciałabym znów znaleźć się w Twoich ramionach. Poczuć Twój oddech na mojej szyi. Chciałabym żeby otulił mnie zapach Twojej wody kolońskiej. Pragnę poczuć jak Twoje dłonie gładzą moje włosy, moją twarz.
Chciałabym znów dotknąć Twoich włosów, powąchać je.
Chciałabym musnąć wargami Twoją szyję, opuszkami palców połaskotać Cię w ucho...
Oddechem przesłać kolejny pocałunek...
Pragnę spojrzeć Ci głęboko w oczy i w pocałunku oddać Ci duszę...
Tęsknię. Przy Tobie czuję się bezpieczna. Cudownie byłoby wiecznie tkwić w Twoich objęciach...
Gdy Cię nie ma czuję pustkę. Wszystko we mnie chce krzyczeć. Rwie się w drogę – nieważne jak długą i trudną... Bylebyś na końcu był Ty!

Kategoria: brak kategorii

~Czasem tak trudno Cię zrozumieć...~

wtorek, 5.czerwca.2007, 01:40

Trudno jest żyć z kimś kogo nie rozumiesz, nie wiesz czemu jest radosny lub smutny... Więc dlaczego to robisz? Czemu zamykasz się przed ludźmi? Czemu boisz się okazywać uczucia? Dlaczego nie chcesz ze mną rozmawiać??!!
Naprawdę męczy mnie ta niezręczna cisza... Widzę w Twoich oczach pretensje, żal... tylko nie wiem o co? Czy o to, że nie potrafię odgadnąć, co Cię dręczy? Tak widzę to – nie jestem kompletną ignorantką. Ale podpowiedz mi, co się dzieje! Daj chociaż jakąś wskazówkę!
Naprawdę robię wszystko, co w mojej mocy by Ci pomóc. W rozmowie poświęcam Ci całą moją uwagę, wkładam w nią duszę. Patrzę Ci głęboko w oczy, obserwuję Twoje zachowanie by odgadnąć Twoje myśli...
Obdarzam Cię mym najszczerszym uśmiechem. Staram się w spojrzeniu zawrzeć wszystko to, co czuję. Byś patrząc mmi w oczy wiedział jak bardzo mi na Tobie zależy...
To spojrzenie, ten uśmiech są tylko dla Ciebie...

Kategoria: brak kategorii

~Myśli różne - raczej nieistotne;)~

niedziela, 27.maja.2007, 12:26

Nie wiem, co mam pisać...
Właściwie piszę z 2 powodów.
1. chcę utrzymać ten blog - głupio byłoby go stracić przez zaniedbanie...
2. czuję potrzebę wylania z siebie tego co we mnie siedzi...
Problem w tym, że nie wiem co to jest.
Z jednej strony jest to przerażająca pustka - więc co wylewać?? Lecz z drugiej strony jest ona przytłaczająca. Coś w środku ściska mi serce i najgorsze jest to że nie wiem dlaczego;/
Znów zaczełam się bac. Tak strasznie się boję...
Paraliżuje nmnie strach przed odrzuceniem, brakiem akceptacji...
Boję się, że nie potrafię żyć, że nie sprawdzę się... tyle zadań przede mną... czy dam radę?
Brakuje mi kogoś kto by mnie pocieszył. Powiedział, tak ze szczerego serca, że będzie dobrze. Że dam radę...
Ostatnio żyję jakby w nierealnym świecie. Otaczają mnie ludzie, którzy teoretycznie mnie lubią. Są dla mnie uprzejmi, mili. Ale jest w tym jakaś sztuczność, fałsz. Nie mogę tego pojąć... jeżeli tylko udają to w jakim celu?? Jakie korzyści z tego czerpią...??
Czasami mam ochotę usunąć się w cień. Nie dawać znaku życia... Ale nie potrafię. Jestem uzależniona od ludzi. Muszę czuć się potrzebna, lubiana.
Taka już jestem. Nie potrafię inaczej. I to również mnie przeraża.
NIe potrafię żyć sama - co będzie jak zostanę sama??
To będzie mój koniec.
Koniec mojego istnienia.
Czy to będzie wielka strata dla świata??
Czy jestem coś warta??
Czuję się jak drobna kropla w morzu... Czy zmieni coś fakt, że wyparowałam??

Kategoria: brak kategorii

~WZIĄĆ SIĘ W GARŚĆ~

poniedziałek, 12.marca.2007, 12:24

Wierz mi. Próbuję...
Od dłuższego czasu próbuję wziąć się w garść, coś napisać...
Jakoś mi nie idzie.
Za dużo myśli kłębi mi się po głowie..
Jakoś nie potrafię z tej plątaniny wydobyć nic sensownego.
Żadna nić nie chce rozsupłać się w całości.
Coś mi się wydaje, że wszystkie niteczki muszę rozplątywać równocześnie (co nie będzie łatwe) aż w końcu dojdę do jednego wielkiego węzła. I to dopiero będzie wyzwanie!
Albo uda mi się rozplątać ten supeł i wtedy rozwiążą się wszystkie moje problemy, albo...
Albo to węzeł zwycięży...
Zaplącze się jeszcze bardziej..
Przygniecie mnie tak, że nie będę w stanie się podnieść..
Zwyczajnie zniszczy mnie od środka.

Kategoria: brak kategorii